Mieszkańcy Torunia po raz kolejny udowadniają, że pasja, wytrwałość i konsekwencja pozwalają przełamywać wszelkie bariery. Połowa lipca 2026 roku przyniosła dwa sukcesy Torunian: młodych rowerzystów na europejskich trasach oraz zdobycie trudnego, azjatyckiego siedmiotysięcznika przez pracownika Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu.

Z Międzylesia do Barcelony: Rowerowy maraton trzech uczniów

Ta niezwykła przygoda rozpoczęła się 15 czerwca 2026 roku. Trzech młodych Torunian, uczniów toruńskich szkół średnich (ZSMEiE oraz V LO), wyruszyło z Międzylesia na wymagający rowerowy szlak z jednym, jasnym celem - dotrzeć do Barcelony. Przed nimi było kilka tysięcy kilometrów, pięć europejskich państw (Czechy, Austria, Włochy, Francja) oraz niezliczone dni pełne wysiłku i alpejskich przełęczy.

Wyprawa miała mocny wymiar promocyjny i edukacyjny. Młodzi cykliści z dumą reprezentowali Toruń, opowiadając mieszkańcom odwiedzanych krajów o bogatej historii, wyjątkowym dziedzictwie kulturowym oraz silnych tradycjach sportowych rodzinnego miasta.

Podróż nie szczędziła jednak trudnych momentów. W Wenecji, z przyczyn technicznych, jeden z uczestników musiał zakończyć jazdę. Mimo to nie opuścił zespołu - do samego końca wspierał kolegów organizacyjnie i motywacyjnie. Pozostała dwójka nie poddała się i 16 lipca 2026 roku, po przejechaniu imponujących 2973 kilometrów, wjechała do Barcelony. - Wyprawa pokazała, że sukces nie zawsze oznacza brak przeciwności. Czasami to właśnie umiejętność poradzenia sobie z nieprzewidzianymi problemami oraz wzajemne wsparcie decydują o powodzeniu całego przedsięwzięcia. To także dowód na to, że sport może być doskonałym narzędziem promocji miasta, budowania pozytywnego wizerunku oraz inspirowania innych do podejmowania nowych wyzwań - czytamy w relacji z wyjazdu.

Toruń na dachu Pamiru: wyprawa Sławomira Wiśniewskiego

Niemal w tym samym czasie, tysiące kilometrów dalej, na pograniczu Kirgistanu i Tadżykistanu, inne wielkie marzenie stało się rzeczywistością. Sławomir Wiśniewski, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu, mierzył się z potęgą gór.

Po 12 dniach wymagającej, etapowej aklimatyzacji polegającej na przemieszczaniu się między bazą a kolejnymi obozami (w trakcie której zdobył Pik Juchina - 5130 m n.p.m. oraz Pik Razdzielnaja - 6148 m n.p.m.), 18 lipca 2026 roku stanął na Szczycie Lenina o wysokości 7134 m n.p.m.

To ogromne osiągnięcie, biorąc pod uwagę trudne warunki pogodowe oraz fakt, że statystyki udanych wejść na ten wierzchołek sięgają zaledwie około 20%. O powadze i niebezpieczeństwach czyhających w Pamirze toruński wspinacz przekonał się na własne oczy, będąc świadkiem głośnej akcji ratunkowej polskiego alpinisty, którego transportowano tuż obok jego namiotu w obozie 3. Mimo ekstremalnych wyzwań i świadomości tragicznych kart historii tego szczytu - jak choćby katastrofalnej lawiny z 1990 roku - wicedyrektor MZD zrealizował swój cel. - Gdziekolwiek prowadzą mnie górskie wyzwania, na każdym zdobytym szczycie mam Toruń w sercu - zawsze cel mojej drogi powrotnej - napisał w mediach społecznościowych Sławomir Wiśniewski.

Serdecznie gratulujemy wspaniałego sukcesu i życzymy bezpiecznego powrotu do Torunia.

Zdj. nadesłane/profil Sławomira Wiśniewskiego