15 czerwca rozpoczynają się konsultacje społeczne dot. koncepcji zagospodarowania terenu wzdłuż ul. Sienkiewicza - dzielnicy kreatywnej ISKRA. Potrwają do 10 października br.

ZOBACZ: ISKRA na Bydgoskim: ruszają konsultacje społeczne

W procesie konsultacji uczestniczy m.in. prof. Maria Lewicka, profesor i psycholog, kierowniczka Katedry Psychologii Społecznej i Środowiskowej w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W pracy badawczej zajmuje się racjonalnością myślenia i działania, procesami wartościowania i psychologią środowiskową.

Zajezdnia tramwajowa przy Sienkiewicza może stać się nowym sercem Bydgoskiego Przedmieścia. W rozmowie prof. Maria Lewicka opowiada o dotychczasowych badaniach, oczekiwaniach Torunian i wyzwaniach, które trzeba pokonać, by ISKRA naprawdę tchnęła życie w tej części miasta.

Pani Profesor, wiem, że temat, który jest przedmiotem konsultacji, budzi Pani szczególne zainteresowanie. Powiedziałbym nawet, że nie tylko jako badaczka, ale i mieszkanka Torunia, wiąże Pani z nim duże nadzieje.

Tak, uważam, że w Toruniu pojawiła się niesamowita okazja, żeby wzorem innych polskich i nie tylko polskich miast zagospodarować na cele kulturalne i ogólnospołeczne „teren poprzemysłowy” , a więc w tym przypadku teren po historycznej zajezdni tramwajowej przy ulicy Sienkiewicza. To olbrzymi teren w centrum Bydgoskiego Przedmieścia, dostępny z kilku stron a więc doskonale zintegrowany z resztą przestrzeni. W dodatku w pobliżu budynków uniwersyteckich, w tym Wydziału Sztuk Pięknych. Może to tchnąć nowe życie w tę historyczną, a obecnie nieco zaniedbaną, dzielnicę i stać się wielką atrakcją dla całego miasta. Jeżeli oczywiście transformacja zostanie prawidłowo przeprowadzona.

15 czerwca rozpoczynają się konsultacje społeczne dotyczące zagospodarowania terenów wzdłuż ulicy Sienkiewicza. Będziecie również pytali i przyszłość zajezdni tramwajowej i przedstawionej przez Biuro Architekta Miasta koncepcji ISKRY. Czego chcecie - jako badacze - dowiedzieć się w ramach tego procesu?  

Te konsultacje społeczne nie tyle się rozpoczynają, ale właściwie od marca tego roku już trwają. Przez cały letni semestr, który właśnie się kończy, moi studenci prowadzili badania terenowe na terenie, w którymi miałaby powstać ISKRA. Powstała ankieta skierowana do wszystkich mieszkańców Torunia. Do tej pory na pytania odpowiedziało około 250 osób, ale oczywiście liczymy, że będzie znacznie więcej. Powstały raporty studenckie z tych badań, które zostaną wykorzystane w ostatecznym raporcie z konsultacji.

Czego chcieliśmy się dowiedzieć w trakcie dotychczasowych badań? Kilku rzeczy. Po pierwsze jak spostrzegany jest przez mieszkańców teren przyszłej dzielnicy kreatywnej, jakie emocje w nich budzi, jak wiąże się obecnie z ich codziennym życiem, jakie aktywności aktualnie przeważają na tym terenie. Badamy zarówno zachowania ludzi w tej przestrzeni jak też zachowania przeszłe - pozostawione ślady. Po drugie, badamy oczekiwania ludzi wobec projektu przebudowy zajezdni na cele kulturalno-społeczne. Temu m.in. służy ankieta dostępna dla wszystkich pod adresem mailowym https://ftpsych.pl/iskra. W ankiecie zbieramy pomysły na to, co mogłoby się tu znaleźć, czego najbardziej mieszkańcom brakuje, ale też czego się w związku z transformacją tej przestrzeni najbardziej obawiają.

Kto jest adresatem konsultacji i kto może w nich uczestniczyć?

Adresatem konsultacji są wszyscy mieszkańcy Torunia bez wyjątku. Chętnie byśmy też zebrali opinie od osób przyjezdnych, turystów, a także osób, które mają doświadczenia z podobnymi inwestycjami w innych miastach. 

W jaki sposób będą prowadzone te konsultacje? Wiemy, że przyjęliście dobrze znane w Toruniu formy, tj. spotkanie otwarte i spacer konsultacyjny. To dobre metody, aby zebrać informacje?

Zakończył się etap badań terenowych, w trakcie których studenci psychologii odbywali indywidualne spacery z mieszkańcami i obserwowali ich zachowania. Z Fundacją Stabilo i Biurem Dialogu przejdziemy do bardziej „tradycyjnych” metod konsultacyjnych: spotkań grupowych z mieszkańcami, grupowych spacerów badawczych. No i oczywiście otwarta jest cały czas ankieta. Naprawdę warto się w niej wypowiedzieć, bo obejmuje wiele problemów i może nam dostarczyć odpowiedzi również na te pytania.

Do kogo chcecie dotrzeć? Dobrze wiemy, że społeczność Bydgoskiego Przedmieścia jest bardzo zróżnicowana i na pewno z całą pewnością - oczekiwania mogą być różne, nie powiem, że nawet skrajne.

Społeczność każdego miasta jest zróżnicowana, potrzeby mieszkańców różnią się w zależności od ich sytuacji życiowej, wieku, statusu ekonomicznego, rodzinnego itd. Inne potrzeby ma artysta, który poszukuje przestrzeni dla swojej działalności, inne matka z dziećmi, inne młodzież, jeszcze inne freelancer, który poszukuje w Toruniu przestrzeni na swoje przenośne biuro. A jeszcze inne przedsiębiorca, który chciałby przy okazji takiej przestrzeni zarobić.

Zaletą terenu zajezdni jest jej wielki obszar i architektoniczne zróżnicowanie. Można tu ulokować bardzo różne aktywności. Dodatkowo, od strony zachodniej do zajezdni przylega lasek, tzw. „Góry Piekarskie”. Wymaga lepszego oświetlenia, zadbania i pomysłu na zagospodarowanie - dla tych mieszkańców, którzy zmęczeni aktywnościami na terenie samej zajezdni chcieliby odpocząć na leżaku lub przejść się w zieleni - byłby to teren idealny. Najgorszą  rzeczą jaką można by zrobić na terenie zajezdni to zamienić ją w przestrzeń monofunkcyjną - tylko muzeum lub wyłącznie przestrzeń dla artystów. To zabiłoby cały ten projekt.  

Musimy zadbać, żeby ostateczny projekt umożliwiał różne formy aktywności, aby na terenie przyszłej zajezdni swoje miejsce mogły znaleźć różne osoby. Po to pytamy w ankiecie o preferowane sposoby zagospodarowania tego terenu, o to, czego ludziom najbardziej brakuje, żeby w maksymalnym stopniu pogodzić ze sobą różne potrzeby i oczekiwania, także osób, które nie dysponują wielką gotówką.

Czy Pani zdaniem koncepcja ISKRY nie przyczyni się do gentryfikacji okolicy i wypierania dotychczasowych mieszkańców czy lokalnych inicjatyw?

Takie pytanie mamy też w naszej ankiecie. Można swoją obawę swobodnie wyrazić. Natomiast ja uważam, że obawy są mało uzasadnione. Bydgoskie Przedmieście już jest mieszanką społeczną o bardzo zróżnicowanym statusie mieszkańców. Tu mieszkają pracownicy uniwersytetu, mnóstwo lokalnych oddolnych aktywistów, ale też uboższa społeczność. I wszyscy pokojowo koegzystują ze sobą. Nie ma tu na szczęście apartamentowców po kilkadziesiąt tysięcy złotych za metr - są  mieszkańcy, którzy cenią sobie historyczny charakter dzielnicy, ale którzy też pewnie chętnie powitaliby jej większe uporządkowanie, rewitalizację starych kamienic, usunięcie szpecących graffiti ze ścian, większą kontrolę właścicieli psów i tego, co pozostawiają na chodnikach. Więc tego typu „gentryfikacja” jak najbardziej.

Pamiętajmy też, że jeżeli tak nam się podoba Bydgoskie Przedmieście to dlatego, że kiedyś była to najbardziej elegancka dzielnica Torunia, a więc używając współczesnego języka była właśnie w pełni „zgentryfikowana”. Nie chodzi o to, żeby wracać do tego, co było, ale żeby o to dziedzictwo zadbać, i żeby potrafili to zrobić wszyscy bez wyjątku mieszkańcy tej dzielnicy. A sama zajezdnia ma służyć wszystkim. Po to robimy te konsultacje. 

Jakie informacje od mieszkańców są dla Was jako badaczy najcenniejsze? Czego będziecie chcieli się szczególnie dowiedzieć?

Wszystko jest cenne. Preferencje, obawy, ale też bardzo, ale to bardzo cenimy sobie różne konstruktywne propozycje, odwołania do pozytywnych przykładów z innych miast i krajów, a także wskazywanie na to, czego należy unikać. Mieszkańcy Torunia jeżdżą po świecie i odwiedzają różne podobne miejsca. Trzeba korzystać z tej wiedzy. Fajnie jest mieć coś oryginalnego, ale jest wiele dobrych wzorów, z których warto skorzystać. W czasie dni otwartych zajezdni rozmawiał ze mną turysta, który wskazał przykład Zajezdni Dąbie-Czasoprzestrzeń we Wrocławiu, prowadzonej przez organizację pozarządową. Akurat będę za dwa tygodnie we Wrocławiu, spróbuję tam pojechać i obejrzeć. Ale respondenci w naszej ankiecie podali wiele innych przykładów - niektóre z bezpośredniego sąsiedztwa - Bydgoszczy. Takie uwagi i pomysły sobie bardzo cenimy.    

Wspominała Pani, że studenci psychologii prowadzą już badania i dostępna jest ankieta. Jakie wstępne wnioski są widoczne i jak te dane wpłyną na dalszy przebieg konsultacji? Czy możemy teraz coś powiedzieć?

Nie chcę przedwcześnie zdradzać wyników, ponieważ mogłoby to wpłynąć na pozostałych respondentów, a naprawdę chcielibyśmy zebrać jak najwięcej niezależnych opinii od całej społeczności Torunia. Na razie najwięcej mamy odpowiedzi od mieszkańców Bydgoskiego Przedmieścia, z konieczności najbardziej zainteresowanych projektem oraz od osób aktywnych, którzy o projekcie wiedzą i mają na ten temat swoje zdanie.

Aktualnie podsumowujemy wyniki badań terenowych i te wyniki z ankiety, które dotąd do nas wpłynęły. Zaskakujące było dla mnie, że wśród kilkudziesięciu wymienionych propozycji różnych sposobów zagospodarowania terenu zajezdni, najatrakcyjniejsze okazały się „tereny zielone”, na przykład trawnik, skwer, górka. Oczywiście, nie posiejemy trawy w zajezdni i nie zrobimy z niej kolejnego parku. Ale jest to argument za odpowiednim zagospodarowaniem sąsiedniego lasku, o czym już była mowa. Swoją drogą na nieobecność zieleni na Bydgoskim Przedmieściu mieszkańcy nie mogą narzekać, więc ta preferencja jest pewnie częściowo odbiciem powszechnego stereotypu „zieleni nigdy za dużo”.

Ale kolejne propozycje już uwzględniają charakter zajezdni. Mieszkańcy zdecydowanie chcą zachowania jej historycznego charakteru, ale też pragną miejsca spotkań z ofertą gastronomiczną, punktu aktywności lokalnej (np. na warsztaty kulinarne, plastyczne, florystyczne, elektryczne, muzyczne), przestrzeni targowej (np. rękodzieła),  przestrzeni wystawienniczej, wygodnych miejsc do siedzenia i relaksu, pracowni artystycznych i wielu innych. Pierwsze wyniki przedstawię na oficjalnym otwarciu konsultacji 20 czerwca o godz. 11:00 w kawiarni Zakładu Aktywności Zawodowej przy ul. Bydgoskiej 52.

W ostatnich miesiącach, gdy informowaliśmy o pierwszym toruńskim barometrze, część komentarzy dotyczyła reprezentacji próby. Stwierdzono przy tamtym badaniu, że 400 osób mówi nam jaki jest Toruń. A jak Państwo zapewnicie, że udział mieszkańców będzie reprezentatywny, a także to, aby głos - być może miej aktywnych grup, np. seniorzy, osoby z ograniczoną mobilnością czy z niepełnosprawnościami - był także uwzględniony?

Wypowiadałam się już na ten temat i tłumaczyłam, że w małym mieście, a takim jest Toruń, dobrze skonstruowana reprezentatywna próba 400 osób jest najzupełniej wystarczająca. Zwłaszcza, że tamto badanie to nie było badanie internetowe, tylko w bezpośrednim kontakcie z osobą badaną. Natomiast my staramy się dotrzeć różnymi kanałami. Jjest ankieta, w której każdy, kto ma dostęp do Internetu, może się wypowiedzieć. Rozdaliśmy też papierowe wersje ankiety osobom, które odwiedziły zajezdnię 15 maja  w czasie otwartych dni zajezdni. Choć wiele osób pobrało ankiety, ale ich nie zwróciło oznacza to, że dotarła do nich informacja o planach. Kontaktujemy się też z mieszkańcami w inny sposób, w miejscach, w których najczęściej przebywają - na rynku, w okolicznych sklepach. Będą też grupowe spotkania i spacery po okolicy. Każdy, kto będzie chciał się wypowiedzieć może to zrobić.  

Obserwujemy komentarze w mediach społecznościowych przy procesach konsultacyjnych realizowanych w Toruniu, w których podnosi się, że są one jedynie „fasadą” - formą legitymizacji wcześniej przygotowanej koncepcji, której kluczowe decyzje już zapadły. Absolutnie nie potwierdzamy tej tezy, ale jak Pani odniesie się do tego typu "zarzutu"?

Ja też się z tym zarzutem nie zgadzam. Autor wstępnego projektu, inż. arch. Maciej Kuras nieustannie powtarza, że projekt ma mieć charakter oddolny, że ostateczny projekt będzie uwzględniał uwagi mieszkańców. Zresztą Maciej Kuras zaproponował też kilka pytań do naszej ankiety. 

Pani Profesor, na koniec. Czy nie obawiacie się, że konsultacje staną się polem do promowania wąskich interesów „głośnych” grup, podczas gdy "ciche" większości pozostaną niezauważone? Jak to sprawdzicie i skorygujecie?

Ja bym bardzo chciała, żeby tzw. „ciche grupy” przestały być ciche. Naprawdę staramy się docierać do bardzo wielu osób i robić to wieloma kanałami. W czasie otwartych dni zajezdni obecnych było około 500 osób, bardzo wiele z nich dowiedziało się od nas o inicjatywie, wypełniło ankietę albo wzięło ją do domu. Były ulotki z kodem QR kierującym do ankiety. Robimy co możemy. Ale jak ktoś nie będzie chciał się zainteresować to na to już nie mamy wpływu. Nie krytykowałabym tzw. „głośnych grup”. To są często osoby żywo zainteresowane sprawami miasta, które naprawdę mają dobre pomysły. Takie, które będą służyć też tej bardziej „cichej” jego części.  

Dziękuję za rozmowę.

Z prof. Marią Lewicką rozmawiał Marcin Centkowski z Biura Promocji i Mediów Urzędu Miasta Torunia.

Fot. Andrzej Romański, Sekcja Kreatywna, Dział Promocji i Komunikacji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu